Sekretny tort-niespodzianka od Mirosława Trzeciaka dla Leszka Miklasa wyczajony w warszawskiej cukierni [FOTO!]


Smacznego, drogi Leszku!

Mniam!

Do tortu dołączone były życzenia z dedykacją: “Panie prezesie, melduję wykonanie zadania”. Cena: 350 złotych, faktura na KP Legia.

Smacznego, drogi Leszku! Tylko podziel się z Mirkiem - to nagroda w zamian za wspaniały sezon i DOBRZE wykonaną robotę!

* Skomentuj ten wpis

Kenneth Zeigbo przeżył tragedię we Włoszech. Trochę szok.

Jak pisze dziennik.pl, znany z rozegrania jednego dobrego sezonu w Legii Warszawa Kenneth Zeigbo (pamiętacie jego cudowny gol w Superpucharze Polski przeciwko Widzewowi?), przeżył we Włoszech tragedię:

“Były napastnik Legii Warszawa, Kenneth Zeigbo przebywał we włoskim L’Aquila podczas trzęsienia ziemi. Nigeryjczykowi, który od kilku lat mieszka we Włoszech na szczęście nic się nie stało. (…) W sezonie 2001/02 Zeigbo występował w drużynie L’Aquila Calcio. W weekend przebywał w tym mieście, żeby wziąć udział w meczu pokazowym z okazji jubileuszu swojego dawnego klubu. Jego wyjazd zmienił się jednak w koszmar (..). W nocy z niedzieli na poniedziałek w rejonie Abruzji doszło do wielkiego trzęsienia ziemi, w którym zginęło co najmniej 100 osób. Największe zniszczenia miały miejsca w średniowiecznym mieście L’Aquila”.

Kenneth, wracaj do Polski! To całkiem niezła liga na starość! A swoją drogą: czy jakby wracał, to powiedziałby, że zawsze kochał Legię?

* Skomentuj ten wpis

Ostatnia mowa Fryzjera przed ogłoszeniem werdyktu

Nie powiem, żeby się specjalnie nam rozgadał Ryszard F., “Fryzjer”, podczas swojej mowy obronnej w procesie korupcyjnym. Myślałem, że będę słyszał jakieś peany, odwołania do Boga itp, a tu… schorowany starszy pan, który prosi o litość. Poniżej cały fragment, a ja mam nadzieję, że sąd się na to nie złapie…

“Wysoki sądzie co chciałem powiedzieć. Tak jak obiecałem w grudniu 2007 roku, że będę na każdej rozprawie. Uczestniczyłem we wszystkich sprawach, które były. Mimo, że było mi ciężko, miałem skierowania do szpitala. Gdzie naprawdę mogłem się położyć na łózko bo miałem parę tych chorób i mam. Ale uważałem, że wezwanie jest wezwaniem i obojętnie w jakim stanie trzeba przyjechać. Cóż ja chciałem prosić. Wysoki sądzie ja już odcierpiałem, naprawdę to nie jest jakiś ośrodek zakładu karnego, ale to jest ciężki areszt (Ryszard F. spędził w areszcie 22 miesiące). Dużo kłopotów zdrowotnych miałem w tym areszcie, nie tylko. Psychika moja też, mam troszkę lat już, 63, skończone w tej chwili. Uważam, że to co przesiedziałem dla mnie jest ogromną karą. Ja chciałem prosić o to o co moi adwokaci proszą”.

Dalibyście mu za to zniżkę? Ja nie. Tylko pełny wyrok!

* Skomentuj ten wpis

Grosicki: “Sporo wiem o Legii”. Szacunek, poważnie?

Rozczula mnie Kamil Grosicki. Oto fragment wywiadu z nim, na dzień przed meczem Legii z Jagiellonią:

Legia.com: Nikt w Jagiellonii nie dysponuje tak dużą wiedzą o Legii jak ty.
Kamil Grosicki:
 Faktycznie coś wiem o tym zespole. Z częścią chłopaków grałem przez pół roku, byliśmy na kilku obozach przygotowawczych. Wiem jak gra Legia. W piątek postaram się wykorzystać jej słabsze strony. 

Szacun, Groszek, że zapamiętałeś kluczowe fakty. W szatni Jagi pewnie wygląda to tak. Wchodzi Kamil, skinął na trenera, żeby ten usiadł, i mówi: “Chłopaki, pamiętam wiele z ich gry. Choto to najlepszy obok Arboledy obrońca w lidze, Radović będzie dryblował na prawą nogę, Rogerowi piłki nie zabierzecie, uważajmy na strzały Iwańskiego, Rzeźniczak nieźle włącza się do ataku. Tajna, dostępna tylko mi wiedza”!

RESPEKT! Rządzisz!

* Skomentuj ten wpis

Szokujące zeznania byłego prezesa Arki Gdynia w sprawie korupcji

Polecam wszystkim blog Piłkarska Mafia, to najlepsze źródło korupcyjnych skandali w naszym kraju. Dziś napisał o zeznaniach byłego prezesa Arki Gdynia, Jacka M. Oto skrót: 

“Błękitni Stargard Szczeciński - Arka Gdynia (0-1) z 16 sierpnia 2003 r. 

“To był klasyczny przykład meczów gdzie w mojej ocenie szantażowano dwie strony. W Błękitnych trenerem był Junior Engel (czytaj o nim więcej tutaj). Nie mogłem w związku z tym liczyć na normalne sędziowanie i dostałem propozycję korupcyjną. Nie pamiętam czy to było ze strony pana Ryszarda F. czy za pośrednictwem pana Kędzi. I przekazałem faktycznie pieniądze obserwatorowi tego meczu i sędziemu. Chociaż sportowo byliśmy zdecydowanie lepszym klubem i po parku kolejkach Błękitni wycofali się z rozgrywek”.

Polar Wrocław - Arka Gdynia (1-2) z 14 kwietnia 2004 r.
“Polar był bardzo słabym klubem. W tym sezonie spadł. Jechaliśmy na ten mecz w kilka osób. (…) Jechał z nami obserwator PZPN od połowy trasy. Dostaliśmy telefoniczne instrukcje żebyśmy zabrali go za Poznaniem z dworca PKP. Prawdopodobnie od Ryszarda F. Ja z nim nie rozmawiałem. Obserwator wysiadł z samochodu przed Wrocławiem”. 

Arka Gdynia - Podbeskidzie Bielsko Biała (2-0) 24 kwietnia 2004 r. 
“To był mecz, który ewidentnie odczuwałem jako próbę wymuszenia korzyści majątkowej od klubu za to, że nie będzie skrzywdzony, że będzie uczciwe sędziowanie na boisku. Pan Ryszard F. wymusił na mnie wręczenie korzyści majątkowej Marcinowi N. Ja nie znałem tego sędziego. Byliśmy umówieni za pośrednictwem pana Ryszarda. Wręczyłem mu pieniądze przed meczem i później nigdy z nim nie miałem do czynienia. Odczułem to jako swoistego rodzaju haracz żebyśmy mieli jeszcze jakiekolwiek szanse na utrzymanie”.

Arka Gdynia - Pogoń Szczecin (1-0) 3 maja 2004 r. 
“To był mecz bardzo ważny dla Pogoni. Pogoń nawet remisując zyskiwała awans do ekstraklasy. Klub prowadziła od dwóch sezonów rodzina Ptaków. Mieli duże doświadczenie. Zostaliśmy postawieni w takiej sytuacji, że zaproponowano nam wręczanie korzyści w zamian za to byśmy mieli jakiekolwiek szanse na boisku żeby zejść z jakąś twarzą, honorem z boiska. Nie było mowy, że wygramy. Jakiekolwiek propozycje docierały do mnie za pośrednictwem Wiesia Kędzi, kierownika drużyny. Myślę, że pochodziły one od pana Ryszarda F., w środowisku było tajemnica poliszynela, że są kluby, które bardzo lubi i działacze, których bardzo lubi. On uważał, że my się nie zachowujemy poważnie, że się nie wywiązujemy ze zobowiązań i on nas przymusi. W tym meczu jestem przekonany pieniądze przekazywał Kędzia. Choć nie wykluczam, że spotkałem się przed meczem z sędzią tego spotkania Piotrem K.“. 

Ruch Chorzów - Arka Gdynia (2-1) z 6 czerwca 2004 r. 
“Byłem na tym meczu. Spotkałem się z sędzią Mariuszem G. Umówił mnie Ryszard F. Wręczyłem mu 20 tysiecy złotych łapówki, ale po meczu arbiter oddał część pieniędzy bo uznałem, że nie dostaliśmy szansy. To było prestiżowe spotkanie. Na zwycięstwo naciskali Kędzia i kibice. Przegraliśmy ten mecz sportowo, na boisku”.

HEH.

* Skomentuj ten wpis

Kibice Zenita St. Petersburg zabronili wstępu na stadion kobietom?

Ostro. Blog Dziennik Rosyjski donosi (a zajmuje się Rosją, więc jak zakładam, wie o czym mówi), że kibolstwo Zenita Sankt Petersburg zabroniło laskom wstępu na stadion:

“Klub przyciąga na swój stadion coraz więcej widzów, także kobiety. Nie spodobało się to najzagorzalszym kibicom Zenita - kobiety według nich nie są wystarczająco kibicami żeby siedzieć na najbardziej elitarnych według stadionowej braci miejscach - za bramką.

Nie śpiewają, kokietują i nie potrafią gotować - tak możnaby skrócić główne zarzuty fanatyków Zenita. W dodatku nie podoba im się odpalanie rac (na zdjęciu) no i argument kończący dyskusję - “w ogóle to brzydkie są”

Cóż, ta ostatnia przypadłość zapewne przyklepała wiszący w powietrzu zakaz stadionowy. Takich sztuk, jak poniższa, pewnie by nie ruszyli:

Koreańska fanka futbolu

Koreańska fanka futbolu

Rosja to dziki kraj, dziewczyny z Sankt Petersburga pewnie się cieszą, że przy okazji nie wyłapały jeszcze po strzale. Z drugiej strony, jeśli choć część z nich wyglądała tak, jak bohaterki tego materiału o porażkach nowobogackiej chirurgii plastycznej w kraju Putina, to też bym dla nich nie miał litości ;)

* Skomentuj ten wpis

Nieznane wideo Artura Boruca [piosenka z YouTube]

Wow, jak widać, są już znane powody, dla których Artek może położyć laskę na futbol. Kolega właśnie zadzwonił do mnie, żebym włączył VH1, bo leci na nim piosenka Boruca. I co? I LECIAŁA! Poniżej Holy Goalie w roli latynoskiego kochanka, w pięknych bułgarskich krajobrazach, na tle słoneczników, róż i kolegów macho.

PS. Niezła skóra. Płaszczyk jak z Matrixa!

* Skomentuj ten wpis

Gol tygodnia - prosto z Meksyku! [Wideo]

Widzieliśmy przez te kilka dni parę ładnych brameczek, choćby woleja Paula Scholesa, ale moim zdaniem to uderzenie z półobrotu meksykanina Victora Lojero wygrywa z każdą konkurencją. Sprawdźcie to!

* Skomentuj ten wpis

Nie podoba Ci się piwo na stadionach? TO NIE KUPUJ, ALE DAJ PIĆ INNYM!

Ledwo co Sejm RP przyjął nową ustawę o bezpieczeństwie imprez masowych, w której na szczególnych warunkach dopuszczane jest sprzedawanie na stadionach piwa, a już lądują na ziemi głosy ludzi z kosmosu, mówiące, że to KATASTROFA. Na przykład znany z traktowania wszystkich kibiców jak bydła Jacek Sarzało z Gazety Wyborczej, alarmuje:

“Miną jeszcze całe sezony zanim trybuny tych obiektów staną się przyjazne - i dzięki własnej, nowoczesnej już architekturze, i dzięki obecności na nich wychowanych kibiców. A na razie nie dość, że stadiony same z siebie wciąż będą zagrożeniem - to jeszcze zapełniający je nierzadko bandyci będą mogli bezkarnie pić tam piwo. Zgroza”

Synu Szatana, wykąp się w wodzie święconej, bo na prośby o rozum za późno! Powiedz kibicom z Poznania, Krakowa, Wrocławia, Gdańska, czy Warszawy, że za chwilę na swoich nowoczesnych stadionach nie będą mogli wychylić łyka browaru!

Moje zdanie: to, czy na obiekcie przebywa bandyta, to problem policji i organizatorów. To oni mają go nie wpuścić albo złapać, jeśli coś przeskrobie. Ale kiedy idę na mecz z pięcioma kolegami i laską, mam prawo wypić piwo jak każdy inny dorosły człowiek. Jeśli Sarzało - albo dowolny inny palant - uważa, że jestem potencjalnym bandytą, to mam dla niego słabą wiadomość: byłbym bandytą, gdybym coś przeskrobał. Dopóki jestem spokojny, to jestem niewinny.

Drugi cytat z geniusza:

“Prezes jednego z klubów wręcz cieszy się, że widzowie będą się mogli opijać piwem na meczach koszykarek. Pogratulować wyobraźni. Tylko po co w cokolwiek tam jeszcze przy okazji grać? Czy kto widział na Oktoberfest w Monachium, żeby w piwnych hangarach między stołami krążyły koszykarki?! Przewiduję, że najpóźniej w okolicach przerwy na parkiet polecą pierwsze kubki. Najpierw jeszcze sumiennie opróżnione, potem już z niedokończoną zawartością. Skończy się pewnie fantazyjnie - na co lżejszych ludziach. Kaskady piany bryzgające na sportsmenki i publiczność niechybnie spowodują awantury.

Ręce opadają. Chłopku, przejedź się do Anglii, Niemiec, albo Hiszpanii. Widziałem tam piwo. W przeciwieństwie do awantur.

* Skomentuj ten wpis

Legendarny, pijany artykuł z pisma kibiców Polonii Warszawa! [FOTO]

Czy słyszeliście kiedyś o pijanych dziennikarzach? Od czasu do czasu trafia się w prasie artykuł, który przeczytany nawet po latach wywołuje na twarzach ludzi uśmiechy od ucha do ucha.

Oto tekst, jaki ukazał się kiedyś w magazynie Polonia Ole. Jest to relacja z podejmowania przez kibiców Polonii Warszawa ich braci z Groclinu Grodzisk Wielkopolski. Jest to też rzadki przypadek tego, kiedy dziennikarz - w tym wypadku Eliasz Nachabe - był w trakcie pisania prawdopodobnie w stanie pomroczności jasnej. Oto skan, kliknijcie, aby powiększyć:

 

Artykuł z miesięcznika Polonia Ole autorstwa Eliasza Nachabe

HIstoryczny artykuł z miesięcznika Polonia Ole.

Kilka cytatów nawet dziś śmieszy mnie tak samo, jak kiedyś. Pisownia oryginalna, podkreślenia moje.

“Po meczu zepsół im się autokar i stali za Klifem i bardzo się nudzili. Zaopiekowaliśmy się nimi z moim koleżką. (…) Jak zwykle wpadł mi do głowy genialny pomysł. Starówka, Pałac Kultury, metro, potem browary kebababy. (…) Oni są z małego miasta powiedzieli, że Warszawa jest bardzo duża itp. Najbardziej podobało im się przeskakiwanie przez bramki metra“. 

“Druga rzecz co zwróciła uwagę koleżków to nasze suczki lalunie. pod Undergroundem co chwiele chłopaki mówili patrz jaka dupa. Jednak delikatnie zwrociłem uwagę, że bez floty to raczej nic nie wyrwą. (…) do klubów nikt nas nie chciał wpuścić. Problem: pijani w dresach itp.”

“Imprezka zakończyła się u mojego koleżki. (…) Jego lalka zawinęła się do domu bo miała jakies inne plany na wieczór, a on jej powiedział, że dziś nie potańczą bo jest taka sytuacja, że ma gości. Troszkę zepsułem im romantyczny wieczór. Jednak jak ja byłem zakochany to koledzy tesz mieli mnóstwo pomysłów i mój związek padł. trzeba byc wiernym klubowi aż do końca. (…) Ona poszła on został na początku był zły ale z każdym kieliszkiem przekonywał się, że dokonał właściwego wyboru”.

A to tylko trzy cytaty - gorąco polecam lekture całości ;) 

Na marginesie… wymownym epilogiem całej tej historii jest fakt, że przybita w tamtym okresie zgoda kiboli Polonii i Grodziska przetarła, możnaby powiedzieć, szlaki do fuzji obu klubów. Dzięki takim świadectwom historycznym możemy z czystym sumieniem nazywać dzisiejsze KSP mianem DyskoPolo.

* Skomentuj ten wpis

Dalej »


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


styczeń 2012
P W Ś C P S N
« maja    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031